Wiesz, kiedy tu zamieszkałam, kiedy poznałam ludzi mieszkających tu od zawsze, kiedy zaczęłam słuchać historii przez nich opowiadanych, pomyślałam, że to jakiś sprawdzian, że chcą wiedzieć, na ile poradzę sobie z nadprzyrodzonym :) Kiedy mieszkałam tu sama, sąsiad zapytał, czy nie boję się spędzać tu samotnie nocy, bo ludzie coś tu widzieli, snuło się po podwórku, świeciło światło na strychu, gdzie nie ma prądu... Nie, nic nie widziałam, mimo, że mieszkam tu już 300 lat :) A potem się zaczęło...
Najpierw była historia o młynarzu który zmarł dawno temu i teraz siedzi w różnych miejscach i obserwuje świat, ergo - straszy. Potem wskazano mi boczną drogę, którą zbiega co jakiś czas duch panny młodej w sukni ślubnej i welonie. A na koniec opowiedziano mi o domu, w którym straszy. Podobno od dawna nikt nie odważył się tam nocować, nikt nie mieszka tam na stałe, a właściciele, kiedy przyjeżdżają raz na jakiś czas, nocują w przyczepie kempingowej na podwórku. Podobno mieszkał tam przez chwilę nawet ksiądz, który odprawiał egzorcyzmy, ale też uciekł...
Dom jest piękny, na zewnątrz widać ślady dawnej świetności. Zważ na piękną, kutą bramę, rzygacz nad balkonem, kształt budynku. Chyba jedyny tak okazały we wsi.
Zbudowany w 1911 roku, według starych map, o których już pisałam tu http://rozumice.blogspot.com/2012/07/mapy-i-satelita.html, w 1945 roku należał do Emmy Kremser i oznaczony był numerem 7.
Nikt nie wie, co straszy i czemu to robi. Ale wiesz, w takich sytuacjach reaguję, jak słodkie dziewczątka z horrorów, które siedząc w samotnym domu, z dala od ludzi i z zepsutym samochodem na zewnątrz, koniecznie same, słysząc pukanie w piwnicy, schodzą tam z tlącą się świeczką i ostatnią zapałką, żeby sprawdzić, cóż tam siedzi :) Dlatego, kiedy tylko spotkam właścicieli, poproszę, żeby pozwolili mi wejść do środka, zrobić zdjęcia, a może i przenocować :) A do tego, żeby opowiedzieli mi jego historię. Wtedy dopiero cię wystraszę :)
























