Liczba wyświetleń

wtorek, 26 czerwca 2012

wiosna


Ciekawe, co za bałwan wymyślił, że rosa jest romantyczna… żeby zdążyć do pracy, wychodzę z domu o 5. Jeszcze nie ma dnia, słońca, nie wiadomo, jaka będzie pogoda. Biegnę do auta w sukience i lekkich sandałach. Codziennie wsiadam z mokrymi nogami. Trawa jest zimna, mokra, ruszam i włączam ogrzewanie. I tak romantyzm rosy diabli wzięli.


Lubię tę porę dnia. Słońce wstaje tak pięknie, rozsuwają się obłoki, jakby wynurzało się z pościeli z mnóstwem jasieczków. Coś w rodzaju mgiełek siedzi w dolinkach, nad którymi przejeżdżam, czy może przelatuję? Przed samym Raciborzem widzę, jak z oparów wydobywa się stara wieża ciśnień, w której siedzibe ma firma cukiernicza, wygląda jak Neuschwainstein na większości fotografii – bez korzeni, fundamentów, parteru...
Wiosna jest nienazywalna....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz